Opowieść o tym jak Bill spotkał Boba i jak się to skończyło

Historia, którą chce Wam dziś opowiedzieć wydarzyła się wcale nie tak dawno, bo w latach trzydziestych poprzedniego stulecia. Rzecz miała miejsce w Stanach Zjednoczonych i miała WIELKI wpływ na miliony ludzi.

Wszystko zaczęło się od tego, że na początku lat 30-tych XX wieku niejaki Rowland H. pochodzący ze stanu Vermont udał się do znanego wówczas szwajcarskiego psychologa, Carla Junga, aby ten pomógł mu w walce z niszczącym go alkoholizmem. Jung stwierdził, że z medycznego punktu widzenia stan Rowlanda jest beznadziejny i jedynym rozwiązaniem jakie dla niego widzi jest przeżycie silnego doświadczenia duchowego. Skierował go do tzw. Grup Oksfordzkich, które powstały mniej więcej 20 lat wcześniej, wywodząc się z Chrześcijańskiej Wspólnoty Pierwszych Wieków i propagowały idee absolutnej czystości, absolutnej miłości, absolutnej i stałej gotowości oraz absolutnej uczciwości.

Rowland posłuchał rady psychologa i nie dość, że włączył się do pracy w jednej z Grup Oksfordzkich, to bardzo szybko zaczął sam inspirować innych, aby w ten sam sposób podejmowali walkę z alkoholizmem. Jedną z takich zainspirowanych przez Rowlanda H. osób był Edwin („Ebby”), aktywny alkoholik, który poprzez uczestnictwo w spotkaniach tych grup również zaprzestał picia. Łańcuszek pomocy na tym się nie zamknął. Ebby podobnie jak Rowland postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami i pomóc kolejnym osobom uzależnionym. Jedną z takich osób był jego stary kompan, alkoholik na dnie, po wielu nieudanych próbach leczenia i niemożliwości zaprzestania picia – Bill W. I rzeczywiście, w grudniu 1934 roku Bill W. sam przeżył silne doświadczenie duchowe, przestał pić i do końca swojego życia poświęcił się pomocy cierpiącym alkoholikom.

W tej pomocy Billowi pomagała żona, Lois. Wspólnie aktywnie działali w Grupie Oksfordzkiej w Nowym Jorku, gdzie wraz z charyzmatycznym pastorem Samuelem Shoemakerem i lekarzem z Towos Hospital – Wiliamem Silkworthem nieśli pomoc alkoholikom.
W 1935 roku Bill W. który był prawnikiem znalazł się na delegacji w miejscowości Akron w stanie Ohio. Zatrzymał się w hotelu Mayflower. Dowiedział się wówczas, że jego plany biznesowe się nie powiodły i w pierwszej chwili postanowił pocieszyć się, więc skierował swoje kroki do hotelowego baru.

Mayflower Hotel

Na szczęście nad Billem czuwała Siła Wyższa i zanim się napił zadzwonił do Waltera Tunksa, który był miejscowym pastorem Kościoła Episkopalnego i zapytał, czy może go skontaktować z jakimś alkoholikiem, bo rozmowa i pomoc takiej osobie jest dla niego konieczna do utrzymania własnej trzeźwości. Pastor za pośrednictwem Henrietty Seiberling skontaktował Billa z Bobem. Bob S. był znanym akrońskim chirurgiem, a Henrietta od dłuższego czasu próbowała mu niestety bezskutecznie pomóc. Dnia 12 maja 1935 r. Bill Wilson (na zdjęciu po prawej) i dr Bob Holbrook Smith (na zdjęciu po lewej) spotkali się po raz pierwszy w posiadłości Henrietty.

dr Bob (po lewej) i Bill W. (po prawej)

Bill i Bob zaczęli się ze sobą spotykać. Podobno 10 czerwca 1935 roku Bob po tym jak dzień wcześniej pił, trząsł się tak, że żeby móc przeprowadzić operację, musiał się napić. Ponoć w tym celu dostał piwo (od Billa W. właśnie) i bliżej niezidentyfikowane środki uspokajające. Od tego momentu dr Bob już więcej się nie napił i utrzymał swoją trzeźwość aż do dnia śmierci. Dzień, kiedy Bob przestał pić, czyli 10 czerwca 1935 jest uważany za dzień powstania Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Tego dnia dr Bob i Bill zrozumieli, że nikt inny nie potrafi tak bardzo zrozumieć i wesprzeć drugiego alkoholika jak inny człowiek, który boryka się z tym samym problemem.

To były tylko początki, bo jak się okazało osób w potrzebie był ogrom, tak więc w 1939 roku wydano książkę „Anonimowi Alkoholicy”, od której tytułu Wspólnota przyjęła swoją nazwę. Pod koniec 1937 roku korzystając z samopomocy trzeźwość utrzymywało 40 osób. W 1939 r. takich osób było już 100 i w tym właśnie roku opublikowano wspomnianą wcześniej książkę, która później zyskała miano Wielkiej Księgi.

W 1940 r. powstało pierwsze biuro obsługi Wspólnoty AA. Dziesięć lat później odbył się Pierwszy Międzynarodowy Kongres AA, w trakcie którego zostały przyjęte Tradycje AA, a w 1953 roku opublikowano książkę „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”.

W 1955 r na Zjeździe AA w Saint Louis Bill i pozostali weterani przekazali Wspólnocie AA zarządzanie sprawami Wspólnoty i niesieniem posłania.

16 listopada 1950 r. dr Bob zmarł. Bill W. umarł 24 stycznia 1971 r. Obydwaj przyjaciele odeszli zachowując trzeźwość.

Do Polski pierwsze informacje o ruchu AA dotarły w 1957 roku. Dość późno, bo dopiero w 1974 roku, czyli już po śmierci Billa i Boba, twórców pierwszej Wspólnoty AA, pierwsza, działająca według 12 Tradycji AA grupa w Poznaniu w Polsce usamodzielniła się przyjmując nazwę „Eleusis”. Od tego momentu zaczęły powstawać kolejne grupy w kolejnych miastach Polski i rozwijają się nadal, aż do dziś.

Czy syn alkoholika będzie alkoholikiem?

 

Wielu z nas żyjąc w rodzinie, w której pojawił się alkoholizm i wszystkie problemy związane z występowaniem tej choroby może zacząć się zastanawiać jak do tego doszło. Czy istnieją jakieś ogólne przyczyny, które powodują, że dana osoba uzależnia się. Czy gdybyśmy je znali wcześniej, moglibyśmy przewidzieć, że bliska nam osoba może wpaść w szpony tej rujnującej życie rodzinne choroby. Czy w związku z tym mogliśmy temu wszystkiemu zapobiec?

Prawda niestety jest taka, że nikt jak dotąd nie ustalił odpowiedzi na pytanie dotyczące przyczyn uzależnienia od alkoholu. Przyjmuje się, że głównymi aspektami są: czynniki społeczne, psychologiczne i duchowe, które nakładają się na podłoże biologiczne. Co to tak naprawdę oznacza? Rozłóżmy sobie to sformułowanie na czynniki pierwsze i zacznijmy na przekór – od końca. Oczywiście nikt nie jest w stanie opisać wszystkich możliwych przyczyn tego, że ludzie uzależniają się od tzw. napojów procentowych, ale można opisać przynajmniej część z nich.

Na czym polega wpływ podłoża biologicznego na powstawanie uzależnienia? Już sama nazwa pozwala nam słusznie skojarzyć, że jeśli mowa o biologii, to pewnie będzie chodziło o coś bezpośrednio związanym z funkcjonowaniem i działaniem ludzkiego organizmu. Oczywiście nie mylimy się łącząc te fakty ze sobą. A więc jak to jest?

Chodzi tu przede wszystkim o to, że w każdym wieku człowiek ma inne predyspozycje to tego aby się uzależnić. I nie mówimy tu o skomplikowanej psychologii, ale skupiamy się wyłącznie na aspektach biologicznych. Im organizm człowieka jest bardziej dojrzały – rozwinięty, a w głównej mierze chodzi nam tutaj o rozwój ośrodkowego układu nerwowego, tym dłużej będzie trwał cały proces uzależniania się. Najłatwiej będzie to wytłumaczyć na przykładzie. Jeśli osoba, która pije intensywnie jest poniżej 20 roku życia może uzależnić się już po kilku miesiącach, pomiędzy 20 a 25 rokiem życia na uzależnienie się potrzeba średnio ok. 3 – 4 lat, natomiast po przekroczeniu 25 roku życia okres uzależniania się trwa kilka, a nawet kilkanaście lat. Te dane oczywiście nie są regułą, a każda osoba może przechodzić przez to zupełnie inaczej. W tym artykule mówimy wyłącznie o średniej.

Do czynników biologicznych można również zaliczyć genetykę. Tak jak dziecko dziedziczy po rodzicach kolor oczu, włosów, kształt nosa, tak samo może odziedziczyć podłoże biochemiczne. Może – ale nie musi. Samo odziedziczenie takiego podłoża jednak nie decyduje o tym, że osoba na pewno prędzej czy później się uzależni, ale wpływa na pewne predyspozycje, na to, że organizm uzależnia się łatwiej (szybciej) niż organizm osoby, która nie odziedziczyła takich predyspozycji.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na powstawanie uzależnień jest czynnik kulturowy, czyli to jakie w naszym miejscu zamieszkania panują obyczaje i postawy społeczne wobec picia alkoholu. Na przykład w protestanckiej Europie, USA i w Islamie z racji wyznawanej religii popularna jest abstynencja alkoholowa. Niestety Polska jest krajem, który co prawda wyraża dezaprobatę dla pijaństwa, ale nadal tolerujemy picie alkoholu, który tak naprawdę towarzyszy nam niemalże wszędzie.

Z kilku badań populacyjnych wynika, że udział czynników genetycznych  w powstawaniu uzależnienia od alkoholu jest stosunkowo wysoki i wynosi ok. 40%. Środowisko rodzinne ma szczególne znaczenie, które może stworzyć korzystne warunki do prawidłowego rozwoju albo ograniczyć ryzyko uzależnienia. Rodzina może zwiększyć ryzyko patologii, stąd tak istotną rolę przypisuje się tzw. dziedziczeniu społecznemu. Ale najważniejszą rolę spełniają tu normy i zwyczaje wyniesione z domu.

Dostępność alkoholu oraz jego niska cena również maja znaczenie w przyczynach powstawania alkoholizmu. Można łatwo zauważyć, że w krajach, gdzie alkohol jest drogi i trudno dostępny pije się mniej, a tym samym mniej osób uzależnia się.

Przyczyną psychologiczną natomiast będą cechy osobowości. Na wszystkich ludzi działają pewne czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, w związku z czym różni ludzie rozwijają się emocjonalnie w różnym tempie. Czasem się tak zdarza, że mimo, że ktoś osiągnie dojrzałość fizyczną, emocjonalnie nadal jest niedojrzały. Niestety taka osoba nie ma na to wpływu. Niedojrzałość polega na trudnościach w pokonywaniu problemów i często alkohol jest stosowany, jako swego rodzaju pomoc w rozwiązywaniu trudności. Niedojrzałość jest widoczna nawet u 40 czy 50-letnich alkoholików, wspólne cechy to: mała odporność na frustrację, nadmierna zależność, trudności w wyrażaniu uczuć, poczucie izolacji, niska samoocena lub poczucie wielkości, poczucie winy itp. Alkohol stopniowo staje się źródłem wszystkich pozytywnych emocji. Według Knighta alkoholizacja jest objawową próbą rozwiązania konfliktu emocjonalnego.

Jest to jedynie kilka przykładów przyczyn uzależniania się od alkoholu. Są takie, które możemy wyeliminować albo chociaż zminimalizować, ale są również takie, na które zupełnie nie mamy wpływu. Jednak trzeba pamiętać, że każdy człowiek jest inny – wychowuje się w innej rodzinie, ma inny charakter, osobowość, inną odporność na stres, inną sytuację życiową i materialną. To, że dana osoba wychowywała się w rodzinie, w której był alkoholik czy jest niedojrzała emocjonalnie nie musi świadczyć o tym, że również zostanie alkoholikiem. I tak samo opierając się na podanych przykładach, fakt, że ktoś mieszka w kraju gdzie alkohol jest trudno dostępny i drogi nie musi wcale oznaczać, że ta osoba nie zostanie alkoholikiem. Należy pamiętać, że każda osoba sama decyduje o swoim życiu i podejmuje decyzje z nim związane, a my jeśli tylko zauważymy jakieś niepokojące objawy, które mogłyby świadczyć o tym, że picie alkoholu przestaje być tylko i wyłącznie towarzyskie powinniśmy zacząć reagować.

Alkoholizm jest chorobą, która może rozwinąć się w każdym z nas.

Podstawowym i niezaprzeczalnym warunkiem, który musi być spełniony przy jakimkolwiek uzależnieniu jest kontakt z używką, obiektem, sytuacją, od której ma nastąpić uzależnienie .
Jeśli chodzi o alkohol, kontakt taki może nastąpić w tylu różnych okolicznościach i przy tylu różnych okazjach, że śmiało można stwierdzić, że jest nieuchronny.

Alkohol towarzyszy nam już od narodzin – rodzice ”opijający” narodziny dziecka – poprzez najważniejsze zdarzenia naszego życia: chrzest, komunię, zaręczyny, ślub, aż do końca naszego życia . Ludzie pytani  o przyczyny sięgania po raz pierwszy po alkohol podają ich dziesiątki. Jest to na przykład ciekawość , chęć poczucia się dorosłym, dla odwagi, na smutek, na zdrowie, dla smaku, dla bycia zaakceptowanym, z radości, aby zaimponować rówieśnikom oraz wiele, wiele innych. Osobiście nie znam osoby, która nigdy nie doświadczyła kontaktu z  alkoholem w jakiejkolwiek postaci, czy to piwa czy wódki, nalewki,  szampana. A zatem wszyscy mamy spełniony pierwszy podstawowy warunek uzależnienia . Nie wszyscy jednak uzależniliśmy się od alkoholu. Zanim przejdę do omawiania przebiegu procesu uzależnienia, zaznaczę, że zauważyć tu trzeba, iż wymienione powody picia wynikają zazwyczaj z pozytywnej intencji. Pierwszym podstawowym mechanizmem uzależnienia jest:

System nałogowego regulowania uczuć.

To on jest odpowiedzialny za stopniowe pojawienie się i rozwijanie zależności od alkoholu. Opiera się na naturalnym mechanizmie występującym u wszystkich żywych istot, a mianowicie na chęci do przeżywania dodatniego bilansu emocjonalnego. Wszystkie nasze uczucia i emocje można skatalogować w trzech zbiorach:

  • stan cierpienia
  • stan normalny
  • stan euforii

Stanu cierpienia unika zarówno człowiek jak i każda żywa istota. Robimy wszystko , aby nie dopuścić  do uczuć związanych z takim stanem, a kiedy jednak wystąpi, podejmujemy działania, aby zmienić go przynajmniej w stan normalny. Przebywając w stanie normalnym naszych uczuć zmierzamy do polepszenia sobie nastroju i przejścia wyżej –  w uczucia kojarzone z mniejszym  lub większym stanem euforii.

System Nałogowego Regulowania Uczuć  może się uaktywnić gdy zauważymy, że „coś” poprawia nam w sposób zauważalny nasz nastrój . W rozwoju uzależnienia bardzo pomaga, jeśli używka szybko kojarzona jest z poprawą nastroju, jej działanie jest niezawodne, sprawdzone w różnych okolicznościach, a do tego jest łatwo dostępna… Alkohol spełnia wszystkie te warunki. Z czasem może być używany już nie tylko do polepszenia sobie nastroju na drodze ze stanu normalnego do euforii, ale także przejścia z cierpienia do stanu normalnego. Im częściej tak się dzieje, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia uzależnień, im częściej człowiek używa alkoholu do polepszenia sobie nastroju, tym szybciej traci kontakt z innymi , alternatywnymi źródłami  osiągania przyjemności i zadowolenia. Jego świat duchowy , środowisko społeczne , wyznawane wartości ulegają stopniowej degradacji. Z czasem alkohol staje się centralnym obiektem w życiu alkoholika.

Następuje koncentracja życia wokół alkoholu. Jest to sytuacja, kiedy człowiek uzależniony nawiązuje swoistą zażyłą relację z używką. Od tej pory będzie czynił wszystko co w jego mocy aby kontakt ten nie zerwał się . Po pierwsze dlatego, że oto odkrył wspaniały, niezawodny środek do poprawienia sobie samopoczucia, które w wyniku postępowania degradacji różnych obszarów jego funkcjonowania ustawicznie się pogarsza. Po wtóre dlatego, że zagubił drogi do innego niż alkohol radzenia sobie z przykrymi emocjami. Po trzecie, może okazać  się, że utracił już tak wiele, że wydaje mu się, że gdyby jeszcze stracił alkohol to w jego życiu pozostałaby już  tylko pustka, a przecież uczucia  pustki, osamotnienia, odrzucenia, braku celu, niezrozumienia, a przy tym poczucia winy, wyrzutów sumienia, świadomości dużych strat staramy się unikać.
Do tego dochodzą zazwyczaj fizyczne objawy odstawienia używki, nazwane objawami abstynencyjnymi. Człowiek uzależniony doskonale zdaje sobie sprawę, że te wszystkie negatywne uczucia mogą  zniknąć jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki, jeśli tylko zażyje substancję, od której nastąpiła zależność. To właśnie nazywamy uzależnieniem fizycznym. Czasami to właśnie objawy abstynencyjne lub strach przed ich wystąpieniem powodują długotrwałe zażywanie alkoholu, nazywane „ciągami alkoholowymi”.

W związku z wyżej przedstawionymi zależnościami osoba uzależniona będzie dążyła do zachowania kontaktu z alkoholem. Aby czynić to w zgodzie z sobą uruchamia kolejny psychologiczny mechanizm uzależnienia jakim jest:

System iluzji i zaprzeczeń

Nie dopuszcza on do ujrzenia ogromu zniszczeń jakie powoduje alkohol. System iluzji i zaprzeczeń jest związany ze zmianą postawy człowieka wobec alkoholu. Alkohol zostaje bardzo pozytywnie, dodatnio i wysoko oceniany. Zgodnie z rezultatem przyjęcia takiej postawy, czyli względnie trwałego układu przekonań, emocji i uczuć oraz  zachowań jednostki w odniesieniu do danego obiektu, alkoholik nie dopuści do utraty alkoholu. Niemniej jednak, często w sytuacji gdy jest trzeźwy, różni ludzie konfrontują go ze skutkiem jego picia w taki sposób, że nie jest mu łatwo im zaprzeczać lub minimalizować. Wtedy uznaje fakt, że owszem, jego wina, ale jednocześnie oddala od siebie odpowiedzialność, stwierdzając np. „jakoś tak wyszło”, „sam nie wiem co mnie podkusiło, „coś we mnie wstąpiło”, „napiłem się , chociaż tak naprawdę nie chciałem”. Zrzuca w ten sposób winę na jakieś niezależne czynniki, a nawet piętnuje tę część siebie, która zgodziła się na picie. Następuje…

…Rozdzielenie „Ja”…

…alkoholika, na część, która uświadamia sobie skutki picia i część, która jest odpowiedzialna za picie. W ten sposób człowiek uzależniony uzyskuje drugie skuteczne alibi, które stosuje nawet wobec siebie. Taki zabieg jeszcze bardziej wzmacnia bezpieczeństwo przyjętej pozytywnej postawy wobec alkoholu. W wyniku obrania takiego stanowiska i przywiązania go z działaniem alkoholu, którego nadużywa występuje szereg negatywnych zmian w życiu osoby uzależnionej , ale również w życiu osób z jej najbliższego otoczenia , co jeszcze bardziej podnosi toksyczność  alkoholizmu.

 

www.nowy-dzien.pl

Dlaczego alkoholikowi tak trudno jest przestać pić?

Człowiekowi uzależnionemu jest bardzo ciężko podjąć terapię. Bardzo często dochodzi do tego dopiero wtedy, kiedy alkoholik nie ma już innego wyjścia, kiedy leczenie staje się koniecznością. Zwykło się mówić, że alkoholik musi „osiągnąć dno”. Ale jak można rozpoznać to „dno”, skoro dla różnych ludzi ma różne oblicze i poziom? Rodziny uzależnionych często podejmują próby zmuszenia alkoholika do podjęcia terapii. Alkoholik broni się przed tym, co jest wynikiem postawy i Jego sposobu myślenia spowodowanego chorobą alkoholową, który to sposób myślenia w trakcie leczenia w specjalistycznej placówce ulega diametralnej zmianie. Na początku tej drogi alkoholicy są tak dumni z tego, że zdecydowali się na leczenie, że snują swój własny obraz przebiegu procesu leczenia. Obraz ten jest bardzo mocno dopasowany do postawy alkoholika sprzed okresu rozpoczęcia leczenia i wynika z szeregu fałszywych przekonań, które zakładają, że:

wystarczy przestać pić

Alkoholicy na początku często mylą utrzymywanie abstynencji z leczeniem uzależnienia . Twierdzą np., że „alkoholik to taki człowiek, który ma ciągle alkohol we krwi”. Tymczasem utrzymywanie abstynencji to dopiero początek drogi. Trzeźwość to zasadniczy warunek, aby w ogóle podjąć leczenie, ale abstynencja to nie wszystko. Jeśli nie pijesz to co robisz w zamian? Trzeba nauczyć się radzić sobie z nawrotami choroby.

można się wyleczyć szybko i bez wysiłku

Uzależnienie trwające całymi latami wyrabia całe mnóstwo nawyków. Picie kojarzy się z osobami, przedmiotami, miejscami, sytuacjami , które mogą stać się wyzwalaczami nawrotu do picia, a alkoholik nauczył się załatwiać swoje problemy emocjonalne poprzez picie .

– na „odwyku” oduczą od picia

Dla niewtajemniczonych, leczenie odwykowe kojarzy się z metodami, które przypominają odstraszanie . Naprawdę jednak jest to żmudna praca polegająca przede wszystkim na zdobywaniu nowej wiedzy. Poza tym picia nie można się oduczyć, tak samo jak nie zapomina się jazdy na rowerze. Raz nabyta umiejętność pozostaje , choć w ukryciu – na całe życie . Dlatego tak ważne jest podjęcie leczenia nabycie nowych umiejętności – życia w trzeźwości.

-„zróbcie coś ze mną!”

Alkoholicy czy ich bliscy są przekonani, że wystarczy znaleźć się w rękach specjalistów i posłusznie wykonywać ich zalecenia ,żeby uruchomić proces powrotu do zdrowia . Myśląc w ten sposób pozbywają się tez odpowiedzialności za swoje leczenie . Jeśli alkoholik się napije, wówczas mówi, że to terapia jest do niczego . Pozostawia to bardzo szeroką furtkę do powrotu do ponownego picia .

po leczeniu nie będzie się chciało pić

Złudzenie, że alkoholika po leczeniu przestanie ciągnąć do wódki jest dość powszechne, tyle że całkowicie nierealistyczne. Ludzie uzależnieni pozostający w trzeźwości przez kilka lat wiedzą, że pić się chce. Terapia ma jednak uzbroić alkoholika w metody radzenia sobie z takimi pokusami .

po leczeniu będę pił normalnie jak inni

Alkoholik bardzo długo nie może uznać tego, że w sposób trwały utracił kontrolę nad wypijanym alkoholem i nie ma możliwości powrotu do picia kontrolowanego.

– po leczeniu wszystko ułoży się dobrze

Terapia zakłada utrzymanie abstynencji . Abstynencja pozwala z kolei dostrzec to wszystko, czego alkoholik nie chciał zobaczyć przez czasem nawet kilka lat. Dopiero wtedy widzi ile problemów go otacza. Sama terapia nie rozwiązuje wszystkich spraw i nie rozgrzesza za przewinienia, czego oczekuje niestety większość pacjentów, ale dzięki terapii można dostrzec problemy, które realnie zawsze istniały i można zacząć również z nimi sobie radzić.

-dalej poradzę sobie sam

Alkoholik jest przekonany o swojej mocy. Wydaje mu się że jeśli nawet zaczął się leczyć, to teraz poradzi sobie ze wszystkim. Często niestety dopiero po zapiciu zaczyna rozumieć, że jednak nie poradzi sobie sam.

-wrócę do leczenia, kiedy coś będzie nie tak

Tego typu pogląd wyznają prawie wszyscy pacjenci na początku terapii. Jednak choroba alkoholowa jest postępująca i następnym razem może okazać się, że jest już za późno na podjęcie leczenia . Poza tym, choroba alkoholowa jest podstępna i przebiegła i polega właśnie na tym, że zwykle człowiek nie zauważa, że owo „coś” już się dzieje.

Takie fałszywe obrazy bardzo często pojawiają się w głowie alkoholików, jednak jeśli uzależniony kontynuuje terapię we współpracy ze specjalistą, wówczas ma szanse nauczyć się właściwego sposobu myślenia i radzenia sobie z chorobą.

http://www.nowy-dzien.pl

Co zrobić, żeby alkoholik zaczął się leczyć?

W poprzednim wpisie przytoczyliśmy ogólne zasady przygotowania interwencji. Jednak aby metoda była skuteczna, musi ona prowadzić do konfrontacji grupy bliskich alkoholikowi osób z faktami dotyczącymi Jego picia. W tym celu na podstawie wytycznych przytoczonych w poprzednim artykule przygotowujemy się do spotkania, na którym fakty te zostaną przedstawione, a które ma na celu w ostateczności podjęcie przez alkoholika leczenia.

Przechodząc do tematu…

O czym mówimy na sesji interwencyjnej:

  • O tym, że zależy nam na osobie uzależnionej
  • O incydentach i faktach związanych z piciem
  • O tym, gdzie i kiedy ma on udać się o pomoc.

ZALEŻY NAM NA TOBIE….

Zanim zaczniemy wymieniać fakty związane z piciem alkoholika staramy się powiedzieć mu coś miłego i serdecznego, coś co jesteśmy w stanie w takiej sytuacji powiedzieć, ale nigdy nie uciekamy się do oszustw lub kłamstwa. Nie mówimy o uczuciach, których tak naprawdę nie ma. Ale jest to niezwykle ważne, żeby uzależniony wiedział, że nie chcemy go tylko i wyłącznie atakować. Można powiedzieć coś takiego:

Wojtku, wciąż Cię kocham i naprawdę, bardzo mi na Tobie zależy. Właśnie dlatego zdecydowałam się przeprowadzić tą rozmowę i powiedzieć Ci jak wygląda ostatnio nasze życie.

Mirku, może w naszym małżeństwie ostatnio nie układało się najlepiej, dużo złego się działo, ale nadal chcę walczyć o nas i nie chcę rozstania. Ciągle wierzę, że mamy szansę stworzyć jeszcze normalną rodzinę. Dlatego chcę Ci dziś bez złości i krzyków powiedzieć co robisz i jak zachowujesz się po wypiciu alkoholu, bo wierzę, że nadal jeszcze można to zmienić.

Piotrku, już nie raz myślałam o tym, żeby od Ciebie odejść. Widzę jednak, że dla naszych dzieci bardzo wiele znaczysz i kiedy nie pijesz potrafisz być naprawdę wspaniałym tatą. Bardzo to doceniam i widzę, że jesteś dobrym człowiekiem. Tak dalej nie możemy żyć. Chcę Ci uświadomić jak wygląda nasze życie i chcę Cię przekonać, że zmiana jest konieczna, dlatego usiądź i posłuchaj mnie.

Krzyśku, doceniam Twój wkład w naszą firmę. Jesteś świetnym fachowcem. Nie chciałbym Cię z nikim zamienić, ale dłużej tak być nie może. Chodzi o Twoje picie i w związku z tym o to co się dzieje w pracy.

Tato, bardzo Cię kocham i chciałabym, żeby między nami było tak jak kiedyś. Pamiętam, jak byłam mała i byliśmy razem w Wesołym Miasteczku. Bawiliśmy się razem, śmialiśmy się, wygłupialiśmy. Chciałabym, żeby znowu tak było. Dlatego muszę Ci powiedzieć jak jest teraz.

I tak dalej…

Ta atmosfera miłości i życzliwości nie może być jedynie wstępem do sesji interwencyjnej. Musi towarzyszyć jej podczas całego spotkania, od samego początku do końca.

PRZEDSTAWIENIE FAKTÓW:

W trakcie sesji interwencyjnej mimo, że jest to bardzo trudne, bo żyjąc w otoczeniu osoby uzależnionej od alkoholu czasem ciężko jest zapanować nad emocjami staramy się postawić mocną granicę pomiędzy tym co alkoholik zrobił, a jakim jest człowiekiem. Dlatego nie mówimy o tym jakie miał intencje pijąc, ale tylko o tym co zrobił będąc pijany. Robimy tak przede wszystkim dlatego, że o intencjach można dyskutować, a poza tym intencji nie jesteśmy w stanie określić ze 100% pewnością. Fakty, to coś odnośnie czego nie ma żadnych wątpliwości. Nie sposób się z nimi spierać, bo albo coś się zdarzyło, albo nie. Również alkoholik nie ma wyjścia i nie może wejść z nami w dyskusję, a w interwencji chodzi o to, żeby uzależniony nas wysłuchał, a nie żeby prowadzić dyskusję. Dlatego, jeśli próbuje przerywać cały czas w sesji interwencyjnej nalegamy: Proszę, wysłuchaj nas do końca.

Co mamy na myśli mówiąc, że wspominamy tylko o faktach (przykłady):

W ostatnim tygodniu tylko w niedzielę byłeś trzeźwy. W pozostałe dni zawsze wieczorem jak wracałeś z pracy czuć było od Ciebie alkohol.

W ciągu ostatniego roku wiele razy przychodziłeś do nas spać. Mówiłeś, że pokłóciliście się z żoną. Zawsze byłeś pijany, raz zdarzyło Ci się, że zgubiłeś portfel z pieniędzmi i dokumentami.

Kilka miesięcy temu przyznałeś, że przepiłeś pieniądze, które miały iść na spłatę raty kredytu. Bałeś się reakcji żony, więc Ci pożyczyłem. Do tej pory nie oddałeś, chociaż miałeś oddać za dwa miesiące. Co najmniej raz w tygodniu dzwonisz do mnie pijany.

Kiedy zajmowałaś się naszym synkiem zostawiłaś go w huśtawce bez opieki, bo wyszłaś się napić drinka. Dziecko zostało całkowicie samo, choć powinnaś przy nim być.

Co najmniej dwa razy w tygodniu wracasz pijana z imprezy. Hałasujesz wtedy, czasem śpiewasz, budzisz wszystkich w domu. Idziesz wtedy spać w ubraniu. Rano w całym pokoju cuchnie alkoholem tak mocno, że nie da się wejść.

Podczas Twojego ostatniego wyjazdu służbowego byłeś tak pijany, że nie pojawiłeś się na spotkaniu z klientem. Firma musiała opłacić koszty detoksu, za który została obciążona przez placówkę medyczną. Kosztowało nas to utratę dobrego kontrahenta.

W tamtą środę jak wracałem z kolegami ze szkoły widzieliśmy Cię jak szedłeś pijany. Wykrzykiwałeś coś, bełkotałeś. Moi koledzy się śmiali. Było mi strasznie wstyd.

Przygotowując taką interwencję nie tylko zastanawiamy się o czym i w jaki sposób chcemy powiedzieć, ale również spisujemy to wszystko na kartce. Taki opis musi być konkretny i rzeczowy. Unikamy zwrotów typu oczywiście, jak zwykle, twoim zwyczajem, itd. Unikamy nadmiernego mówienia o sobie, staramy się, aby główną przekaz stanowiły informacje dotyczące faktów z picia alkoholika.
Po napisaniu takiej listy odczytujemy ją na spotkaniu osób przygotowujących interwencję z alkoholikiem. Taki system ma kilka plusów. Po pierwsze nie wdajemy się w niepotrzebne dyskusje. Po drugie sesja interwencyjna bywa stresująca, a sporządzenie i odczytanie listy pozwala trzymać nasze emocje na wodzy, mamy mniejszą pokusę zrobienia kolejnej awantury, wybuchu złości albo żalu. Po trzecie nie zapomnimy przypadkiem o faktach o których chcieliśmy wspomnieć.

ZWRÓCENIE UWAGI NA POTRZEBĘ PODJĘCIA LECZENIA:

Tutaj również należy się przygotować. Nie tylko zorientować się w tym jakie są możliwości leczenia, gdzie znajduje się ośrodek, co należy spełnić, aby alkoholik został do niego przyjęty, ale również dobrze jest dowiedzieć się, czy w danej placówce znajdują się wolne miejsca. Jak już zbierzemy wszystkie te informacje w naszej rozmowie z alkoholikiem podajemy konkretny termin kiedy ma się do takiego ośrodka udać, gdzie on jest, itd. Dobrze jest zaoferować mu, że nie zostawimy go w tym trudnym czasie samego – Jeśli chcesz pójdę tam z Tobą.

Bardzo ważne jest, aby przygotowana przez nas oferta leczenia była konkretnie przygotowana – np. Jutro o 17:00 umówiłam Cię na spotkanie w ośrodku na którym będziesz mógł porozmawiać w terapeutą. Pomogę Ci się spakować i zawiozę Cię tam.

Trzeba pamiętać, że alkoholizm jest chorobą, która powoduje wstyd. Dlatego dobrze rozglądnąć się za miejscem, które zapewnia anonimowość, a nawet znajduje się dalej od miejsca zamieszkania.

W sesji interwencyjnej należy mocno trzymać się zasady „kuj żelazo, póki gorące”. Nie odkładajmy wizyty w ośrodku na później. Pamiętajmy też, aby interwencję przygotować porządnie, na spokojnie, nie organizować spotkania dopóki sami się do niego nie przygotujemy.

Na zakończenie takiej sesji, jeśli czujemy taką potrzebę można dodać ultimatum. Żona może powiedzieć, że wyprowadzi się z domu jeśli alkoholik nie podejmie leczenia, rodzice mogą odmówić dalszej pomocy, szef może powiedzieć, że da wypowiedzenie umowy. Postawienie ultimatum nie jest koniecznością, ale jeśli ktoś czuje, że musi to zrobić, powinien o tym wspomnieć, pod dwoma warunkami:

  • Ultimatum jest prawdziwe, tzn. żona naprawdę chce się wyprowadzić jeśli alkoholik nie podejmie leczenia
  • Ultimatum jest realne, tzn. żona ma gdzie się wyprowadzić.

Jeśli warunki te nie zostaną spełnione, wówczas uzależniony od razu będzie wiedział, że takie ultimatum mu nie zagraża, gdyż nie zostanie spełnione.

Dodatkowe rady

  • Alkoholik musi być trzeźwy podczas sesji interwencyjnej, żeby przedstawiane mu fakty miały szansę do niego dotrzeć
  • Miejsce – w miarę neutralne, takie w którym nie ma małych dzieci, spokojne, aby nic i nikt nie mógł zakłócić przebiegu interwencji
  • Próby – przed przeprowadzeniem interwencji w obecności alkoholika najlepiej jest spotkać się dwa lub trzy z osobami, które będą brały udział w sesji interwencyjnej i spróbować przeprowadzić interwencję „na sucho”, uwzględnić uwagi innych osób na temat tego co każdy z uczestników powiedział, nanieść poprawki. Jedna z osób może również udawać alkoholika, żeby podczas prób przygotować się przynajmniej na część reakcji (np. płacz, złość) i odpowiedzi (np. wyrażanie pretensji, wyśmiewanie, obiecywanie poprawy) z Jego strony.

Jeśli bliscy nie czują się na siłach aby przygotować interwencję, można zgłosić się do specjalisty o pomoc. Osoba, która zna tą metodę chętnie pomoże przygotować sesję interwencyjną wobec alkoholika.

W ramach podsumowania warto wspomnieć, że bardzo często podczas przygotowywania interwencji bliski uzależnionego sami zaczynają się zmieniać, zmienia się ich podejście, sposób w jaki rozmawiają z uzależnionym, pozycja ciała, itp. W wyniku tych przemian alkoholik sam zgłasza się na leczenie jeszcze przed przeprowadzeniem sesji interwencyjnej. To tylko pokazuje jak ważną i skuteczną metodą jest metoda interwencji.

www.nowy-dzien.pl

INTERWENCJA – czym jest i jak ją przeprowadzić

Alkoholizm jest chorobą, która dotyka coraz większe grono osób. Skutki choroby alkoholowej odczuwa nie tylko sam uzależniony, ale również osoby z Jego bliskiego otoczenia, przede wszystkim rodziny osób uzależnionych – współmałżonkowie, rodzice i dzieci. Im dłużej dana osoba pije, tym sytuacja staje się cięższa. Rodzina alkoholika bezskutecznie usiłuje pomóc, namówić go na leczenie korzystając z wszystkich pomysłów jakie przyjdą im do głowy – proszą aby pił mniej lub wcale, aby zmienił swoje życie, poszedł się leczyć. Uzależniony najczęściej powiela swoje zachowania. Wpada w złość nie widząc swojego problemu z piciem, rzuca obelgi, czasami wykazuje agresję, następnie przeprasza i obiecuje poprawę, po czym znowu wpada w ciąg alkoholowy. Członkowie najbliższego otoczenia spędzają coraz więcej czasu na obmyślaniu planu działania, zaczynają zastanawiać się co robią źle i w jaki sposób mogą do niego dotrzeć. W tej całej sytuacji największym problemem jest fakt, że alkoholik żyje w systemie iluzji i zaprzeczenia, który zaburza mu realistyczne spojrzenie na swoją chorobę.

Jednak ogromnym pocieszeniem jest fakt, że opracowano i sprawdzono metodę zwaną interwencją, która ma na celu skłonienie alkoholika do podjęcia leczenia zorganizowanego i pierwszego, owocnego kontaktu z placówką leczenia uzależnień.

Interwencja jest metodą, która w 90 przypadkach na 100 doprowadza alkoholika do leczenia, pod warunkiem, że zostanie dobrze przygotowana. Przygotowują ją osoby, które są najbliższe alkoholikowi, czyli najczęściej rodzina i przyjaciele, a jej ukoronowaniem jest sesja, na której przedstawia się uzależnionemu fakty, które przemawiają za koniecznością podjęcia leczenia. Może to początkowo budzić niechęć i obawy, ale każda osoba, która żyje w bliskiej relacji z alkoholikiem wie jak ogromny jest wpływ uzależnienia na bliskich i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że alkoholik często nie chce słuchać o faktach dotyczących swojej choroby, a w rezultacie trudno namówić go na rozpoczęcie terapii.

W pierwszej kolejności należy zrozumieć czym interwencja NIE JEST:

  • okazją do użalania się nad sobą
  • kolejną awanturą rodzinną na temat nadużywania alkoholu
  • dyskusją na temat powodów picia alkoholika
  • sesją terapeutyczno-leczniczą
  • diagnozą uzależnienia
  • publicznym upokarzaniem alkoholika
  • sesją oskarżeń i pretensji wobec uzależnionego
  • podsumowaniem alkoholika w jego rolach społecznych (np. czy jest dobrym ojcem, pracownikiem, itp.)
  • konferencją na temat tego, czy picie alkoholika jest normalne
  • dyskusją o tym czym jest alkoholizm

Aby interwencja wobec uzależnionego odniosła pożądany sukces, musi być rzeczowa, konkretna i choć czasem trudno to sobie wyobrazić życzliwa wobec osoby uzależnionej. Co oznaczają te poszczególne epitety?

RZECZOWOŚĆ oznacza, że w rozmowie z uzależnionym mówimy o faktach i zachowaniach, które są związane z piciem. Nie poruszamy kwestii związanych z domysłami, ani tym, co nie jest bezpośrednio związane z piciem uzależnionego. Zatem jeśli nie mamy pewności, że nieobecność w pracy była związana z piciem alkoholika temat ten omijamy (unikamy: bo byłeś pijany, bo byłeś na kacu). Nie mówimy również o intencjach alkoholika (np. bo myślałeś, że Ci to ujdzie na sucho).

KONKRETNOŚĆ oznacza, że w naszych wypowiedziach unikamy uogólnień.
źle: zrobiłeś awanturę
dobrze: krzyczałeś tak głośno, że obudziłeś naszą córeczkę. Zosia rozpłakała się, a Ty trzymałeś mnie za rękę i krzyczałeś, że jeśli nie przestanie płakać, to sam ją uspokoisz. Ciągnąłeś mnie do kuchni. Powiedziałeś do mnie – Ty jędzo – i krzyczałeś, że Zosia jest nieznośna i ma to po matce. Bałam się uwolnić, bo nie chciałam, żebyś zaczął krzyczeć głośniej. Bałam się o Zosię. Bełkotałeś i cały śmierdziałeś alkoholem.

Źle: Za dużo pijesz Wszystkie takie przekazy staramy się jak najmocniej przełożyć na język faktów. Dla przykładu:
Dobrze: Przez ostatnie 1,5 tygodnia piłeś codziennie bez przerwy. To już czwarty taki długi ciąg w tym roku. Co trzy tygodnie regularnie wpadasz w ciągi dwu lub trzydniowego picia.

Źle: Jesteś złym ojcem.
Dobrze: Obiecałeś Kubusiowi, że przyjdziesz na przedstawienie z okazji dnia ojca, ale w środę, kiedy było przedstawienie byłeś pijany.

ŻYCZLIWOŚĆ przejawia się tym, że wszystko to, co robimy w ramach interwencji odbywa się w atmosferze troski i miłości do alkoholika. Jest to na pewno niezwykle trudne zadanie, ale jeśli przekazujemy komuś trudną dla niego prawdę z miłością, wówczas taka osoba się na nią otwiera. W Przeciwnym razie alkoholik zamknie się na nasze słowa i nigdy nie uda nam się do niego dotrzeć.

Bardzo ważne jest, aby w interwencji brało udział jak najwięcej osób, ale tylko tych, które znają bezpośrednio, „z pierwszej ręki” fakty dotyczące picia alkoholika. Nigdy nie mówimy o tym, co usłyszeliśmy od kogoś, gdyż może się to okazać plotką, lub część informacji mogła zostać „przekręcona”. Aby interwencja miała szanse się udać muszą wziąć w niej udział minimum dwie osoby. Mogą to być również dzieci, ale muszą być na tyle dojrzałe emocjonalnie aby odpowiednio potrafić sformułować swoje myśli. Często to właśnie te rzeczy, które zostały powiedziane przez tych najmłodszych członków rodziny trafiają do uzależnionego najmocniej. Bardzo ważne jednak jest, aby dziecka nigdy nie zmuszać do udziału w interwencji. Zatem w interwencji może wziąć udział każdy, kto jest na tyle bliski alkoholikowi, że zna fakty dotyczące Jego picia, choć niekoniecznie jest członkiem jego rodziny (np. sąsiedzi, nauczyciel, współpracownik). Jedynym warunkiem jest aby wszystkie te osoby zaakceptowały podstawowe fakty dotyczące alkoholizmu, czyli:

  • Alkoholizm jest chorobą, w której żadna „normalna” siła woli jest niewystarczająca do tego, by sobie z nią poradzić. Problem nie leży w „sile woli” lub słabości charakteru, lecz w przebiegu i fazie choroby w której znajduje się uzależniony.
  • Wzięcie do ust pierwszej porcji alkoholu redukuje tą „siłę woli” do zera, ponieważ natychmiast po wypiciu pierwszej dawki alkoholu automatycznie uruchamia się mechanizm biochemiczny
  • Nałogowiec rozwija bardzo silny system iluzji i zaprzeczenia, który jest nierozerwalnie związany z uzależnieniem i uniemożliwia alkoholikowi uświadomienie sobie, że jest nałogowcem.
  • Taka sytuacja sprawia, że alkoholik musi otrzymać pomoc z zewnątrz, jeśli Jego bliscy nie chcą czekać, aż sięgnie dna jednocześnie ryzykując, że zanim to dno osiągnie wcześniej umrze.

Zrozumienie i zaakceptowanie tych czterech faktów dotyczących choroby alkoholowej jest ważne dlatego, że dzięki tej akceptacji łatwiej jest być życzliwym dla alkoholika, odsunąć agresję i starać się nie ubolewać na sobą.

Zatem czym jest interwencja?
Interwencja JEST:

  • Działaniem z zewnątrz
  • Pomaganiem osobie, która tej pomocy nie chce
  • Działaniem wbrew temu, co uzależniony od alkoholu myśli i czego pragnie w sprawie swego picia
  • Atakiem na obrony alkoholika, a nie na jego osobę

Bardzo ważne jest, aby zwrócić uwagę na to, co dzieje się w głowie alkoholika. Osoba będąca w szponach alkoholizmu jest odcięta od rzeczywistości, jego umysł cały czas pozostaje w systemie zaprzeczenia i iluzji. Wierzy, że jest w stanie sam sobie poradzić z problemem nadużywania alkoholu, tłumaczy się, że nie jest jeszcze gotowy na podjęcie leczenia. Alkoholizm łączy w sobie chore ciało, ducha i psychikę. Te trzy aspekty cały czas nakładają się na siebie i wzajemnie przenikają, co sprawia, że choroba alkoholowa jest niezwykle trudna w leczeniu, jeśli osoby z zewnątrz nie pomagają choremu. Proces leczenia wiąże się z całkowitą rezygnacją z picia napojów alkoholowych, a jest to niezwykle trudne zadanie. Dlatego oprócz pomocy najbliższych niezbędne jest podjęcie przez uzależnionego leczenia w dobrej placówce, posiadającej odpowiedni program leczenia i gwarantującej niezbędne warunki trzeźwienia i/lub silne zaangażowanie się w program Anonimowych Alkoholików. A ponieważ alkoholik broni się na wszelkie możliwe sposoby przed podjęciem leczenia, dlatego tak istotne jest przeprowadzenie interwencji wobec niego. Nie oznacza to oczywiście, że bez interwencji taka osoba nie zdecyduje się na leczenie, ale odsetek osób, które same z siebie zdecydowały się na leczenie w porównaniu z pozostałymi jest niewielki.

Dodatkowo cały proces można wzmocnić poprzez wzmożenie tzw. kryzysu.

Kryzys to kluczowe pojęcie w przełomie pomiędzy choroba a zdrowieniem. Trzeźwi alkoholicy zgodnie przyznają, że alkoholik decyduje się na leczenie, kiedy ból picia przewyższa ból niepicia. Zatem należy pomóc doprowadzić do sytuacji, kiedy korzyści wynikające z bycia trzeźwym staną się większe w domniemaniu alkoholika od korzyści wynikających z jego picia. W dodatku w tej chorobie często skuteczność leczenia jest większa, kiedy alkoholik nie znajduje się w mocniejszym stadium rozwoju choroby, gdyż w pierwszych fazach uzależnienia bardzo często „nie osiągnął jeszcze swojego dnia”, nadal ma do czego wracać. Zatem jak widać, wcale nie trzeba czekać, aż alkoholik dojdzie do wspomnianego wcześniej dna, można przy pomocy interwencji zadziałać zanim życie rodzinne, więzy łączące uzależnionego z bliskimi, miejscem pracy, społecznością w której żyje zostaną całkowicie zerwane.

www.nowy-dzien.pl

 

O tym o czym mówimy na sesji interwencyjnej znajdziesz informację w następnym artykule.