Legalne narkotyki

W ostatnim czasie bardzo dużo słyszy się na temat dopalaczy. Większość z nas słyszała o nich w telewizji lub radiu, czytała artykuły w gazetach, a część osób nawet próbowała je zażywać. Mimo to większość z nas nie wie co kryje się pod tą dziwną nazwą, jakie zagrożenia wypływają z zażywania tych substancji i dlaczego są one tak łatwo dostępne i według prawa – legalne.

 

Czym są dopalacze?

Podobnie jak znane nam wszystkim narkotyki, takie jak amfetamina, heroina, marihuana i inne również dopalacze oddziałują na ośrodkowy układ nerwowy, ponieważ podobnie jak w wymienionych substancjach w składzie dopalaczy znajdują się substancje psychoaktywne. Dzięki temu dopalacze zyskały nazwę „nowych narkotyków”.
Na ich opakowaniu można znaleźć napis mówiący o tym, że sprzedawana substancja nie jest przeznaczona do spożycia, mimo, że intencje producentów są całkowicie odmienne. Wśród dopalaczy można znaleźć takie, które mają mieć działanie podobne do marihuany, o działaniu halucynogennym lub pobudzającym. Wbrew temu co może nam się wydawać dopalacze bardzo łatwo można przedawkować, a tym samym doprowadzić do ciężkiego urazu zdrowia lub w skrajnych przypadkach nawet do śmierci organizmu.

1359450615dopalacze-

Dlaczego dopalacze są legalne…

Czytając o tym czym są dopalacze człowiek niemalże automatycznie zaczyna się zastanawiać jak to jest możliwe, że tak niebezpieczne substancje można kupić w całkowicie legalny sposób. Otóż regulacje prawne dotyczące zakazu sprzedaży narkotyków zawierają listę zakazanych substancji. Od zawsze jednak handlarze narkotyków szukali luk prawnych aby legalnie sprzedawać swoje produkty, w związku z tym ciągle poszukiwano substancji, których działanie będzie podobne do zakazanych substancji, ale nie będą się one znajdować na tej liście. W ten właśnie sposób powstały dopalacze. Ministerstwo stara się na bieżąco aktualizować tą listę, jednak tempo powstawania kolejnych substancji jest zbyt szybkie i wciąż pojawiają się nowe, które nie zostały jeszcze nigdzie w prawie ujęte jako nielegalne.

 

… i tak bardzo niebezpieczne?

Z nieznanymi dotąd substancjami jest o tyle niebezpiecznie, że nikt do końca nie wie jak zadziałają. Zwłaszcza w połączeniu z innymi substancjami, np. alkoholem. Nielegalne narkotyki są niesamowicie niebezpieczne zarówno ze względu na ich działanie jak i właściwości uzależniające, ale istnieją już tyle lat, że naukowcy i badacze zdążyli sprawdzić jaki wywołują wpływ na organizm człowieka, jakie są skutki uboczne ich zażywania, łączenia z innymi substancjami, jak szybko uzależniają i jakie dawki są śmiertelne. Niestety nie można tego samego powiedzieć o dopalaczach, które powstały niedawno. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak zachowa się organizm osoby, która je zażyła, a lekarze mogą nie umieć lub nie zdążyć udzielić skutecznej pomocy medycznej, przez co może dojść do trwałego uszkodzenia zdrowia, albo w najgorszym przypadku – do śmierci danej osoby.
Dodatkowo, dopalacze są najczęściej produkowane w mało sterylnych warunkach. Przez co oprócz tego, że już same w sobie są niebezpieczne, mogą zawierać w sobie różnego rodzaju zanieczyszczenia, które również są niebezpieczne dla zdrowia człowieka (np. w pewnych dopalaczach  wykryto trutkę na szczury).

 

Co zrobić jeśli wiemy, że ktoś zażywa dopalacze?

Jeśli ktoś z bliskich nam osób zażywa dopalacze, przede wszystkim trzeba spróbować porozmawiać z nim na ten temat. Dopalacze tak samo jak inne narkotyki uzależniają i taka rozmowa może nie należeć do łatwych. Osoba uzależniona będzie minimalizować, wypierać się, twierdzić, że ona nie ma problemu. Ważne, aby nasza rozmowa doprowadziła ostatecznie do tego, aby bliski nam człowiek podjął ostatecznie decyzję o tym, że bez pomocy specjalisty nie jest w stanie sobie sam poradzić i aby skorzystał z tej pomocy lub przynajmniej umówił się na jedno spotkanie z osobą zajmującą się terapią uzależnień. Już jedno takie spotkanie może wiele zmienić w zachowaniu osoby, która zetknęła się z dopalaczami.

Takie spotkanie ze specjalistą może również pomóc osobie, która próbowała zażywać takie substancje, ale jeszcze się nie uzależniła lub pomóc rodzicom, którzy nie wiedzą w jaki sposób rozmawiać na takie tematy ze swoimi dziećmi.

Jeśli ktoś Ci bliski zażywa dopalacze i nie wiesz jak mu pomóc możesz uzyskać pomoc również w Naszym Ośrodku – kliknij w link, a znajdziesz się na naszej stronie internetowej.

Najlepszy kłamca świata to… – system iluzji i zaprzeczenia

Osoba, która nigdy nie była uzależniona nie jest w stanie zrozumieć zachowania uzależnionego. Jest ono dla niej nieracjonalne, zwłaszcza, że często w rozmowie próbujemy przytoczyć czyste fakty, a alkoholik w żywe oczy kłamie i zaprzecza. Z resztą nawet sami uzależnieni, którzy kończą terapię są zdziwieni swoim poprzednim zachowaniem, tym co mówili i są zszokowani swoją przemianą.

iluzja-i-zaprzeczenie

System iluzji i zaprzeczenia

Wszystkie te dziwne zachowania, to mistrzostwo w kłamaniu o którym się tak dużo słyszy w temacie uzależnionych wynika z tego, że osoby te żyją w tzw. systemie iluzji i zaprzeczenia.

Na czym polega ten system? Spróbuję pokrótce przybliżyć zachowania, które mu towarzyszą:

zaprzeczanie faktom – osoba uzależniona będzie usilnie twierdzić, że nie ma czegoś co tak naprawdę jest. Jest to tak silne, że będąc pod wpływem alkoholu może nam wmawiać, że nic nie piła. Na stwierdzenie, że jest alkoholikiem będzie temu zaprzeczać, kiedy wypomnimy mu konsekwencje Jego picia czy brania kategorycznie temu zaprzeczy.

odwracanie uwagi – za każdym razem kiedy będziemy próbować przedstawić alkoholikowi fakty z jego picia, konsekwencje jego zachowania i choroby on będzie zmieniał temat. Uzależniony robi tak, ponieważ od czasu do czasu dociera do niego, że faktycznie jest chory, ale nie potrafi lub boi się z tym zmierzyć.

racjonalizowanie – jeśli akurat znajdzie się jakaś w miarę racjonalna wymówka alkoholik natychmiast z niej skorzysta. Przykładów może być wiele: „Było pępkowe, jak mogłem nie napić się z kumplem, skoro urodził mu się syn?”, „Przecież na weselu wszyscy dużo piją. Nie upiłem się wcale tak mocno, było kilka osób bardziej pijanych niż ja, sama widziałaś.”

obwinianie – uzależniony aby się wytłumaczyć będzie starał się zrzucić winę na kogoś lub coś innego: „jestem tak zdenerwowany tym, że Twoja mama się wtrąca, że się napiłem”, „Piję przez to, że ciągle nie mogę znaleźć pracy”, „piję, bo szef mnie zwolnił”, „piję, żeby się zrelaksować po ciężkim dniu w pracy”

minimalizowanie – jeśli jakimś cudem zdarzy się, ze alkoholik przyzna się do tego, że pije, do jakiegoś zachowania pod wpływem alkoholu, do jakiś konsekwencji wynikających z jego picia czy nawet d tego, że jest alkoholikiem, to będzie wszystkie skutki minimalizować. W związku z tym będzie twierdził, że terapia nie jest mu potrzebna, bo nawet jeśli wypił, to już więcej się to nie powtórzy, będzie twierdził, że inni piją tyle samo co on, będzie zaniżał ilość wypitego alkoholu „to były tylko 3 piwka” (kiedy w rzeczywistości było ich 6), używa zdrobnień typu „wódeczka”, „piwko”, „drineczek”. Może uznawać, że piwo to nie alkohol i w ogóle nie brać go pod uwagę w swoich obliczeniach dotyczących spożytego alkoholu. Często obraca też swoje picie w żart: „człowiek nie wielbłąd, pić musi”

koloryzowanie wspomnień – uzależniony przypomina sobie tylko te wspomnienia związane z piciem, które mu pasują – całą resztę pomija i wypiera z pamięci. Dla przykładu: będzie pamiętał że była świetna impreza w gronie znajomych, ale nie będzie już pamiętał i wspominał tego, że wylądował na izbie wytrzeźwień.

marzeniowe planowanie – uzależniony snuje mnóstwo planów na przyszłość, większość z nich snuje będąc pod wpływem alkoholu, np.: „wybuduję dom”, „kupię samochód”, „rozwinę firmę”. Niestety nigdy nie udaje mu się spełnić tych planów. Poprzestaje jedynie na marzeniu i odczuwaniu przyjemności w tym momencie ze snucia tych przyszłościowych planów.

 

Skąd się to bierze?

Trudno nam uwierzyć, że ktoś jest w stanie wytworzyć tak silne mechanizmy obronne, które powodują, że tkwi w chorobie i nie chce się poddać leczeniu. Niestety ten system obronny pojawia się automatycznie, jest jakby wpisany w chorobę. Uzależniony podejmuje takie działania bezwiednie i nie zdaje sobie z nich sprawy. Dlatego w leczeniu uzależnienia tak ważne jest podjęcie terapii, gdyż tylko wtedy istnieje szansa na zmianę takiego „pijanego myślenia”  a w konsekwencji zmianę zachowań na te racjonalne.

 

Zapraszamy na stronę Prywatnego Ośrodka Terapii Uzależnień NOWY DZIEŃ

Opowieść o tym jak Bill spotkał Boba i jak się to skończyło

Historia, którą chce Wam dziś opowiedzieć wydarzyła się wcale nie tak dawno, bo w latach trzydziestych poprzedniego stulecia. Rzecz miała miejsce w Stanach Zjednoczonych i miała WIELKI wpływ na miliony ludzi.

Wszystko zaczęło się od tego, że na początku lat 30-tych XX wieku niejaki Rowland H. pochodzący ze stanu Vermont udał się do znanego wówczas szwajcarskiego psychologa, Carla Junga, aby ten pomógł mu w walce z niszczącym go alkoholizmem. Jung stwierdził, że z medycznego punktu widzenia stan Rowlanda jest beznadziejny i jedynym rozwiązaniem jakie dla niego widzi jest przeżycie silnego doświadczenia duchowego. Skierował go do tzw. Grup Oksfordzkich, które powstały mniej więcej 20 lat wcześniej, wywodząc się z Chrześcijańskiej Wspólnoty Pierwszych Wieków i propagowały idee absolutnej czystości, absolutnej miłości, absolutnej i stałej gotowości oraz absolutnej uczciwości.

Rowland posłuchał rady psychologa i nie dość, że włączył się do pracy w jednej z Grup Oksfordzkich, to bardzo szybko zaczął sam inspirować innych, aby w ten sam sposób podejmowali walkę z alkoholizmem. Jedną z takich zainspirowanych przez Rowlanda H. osób był Edwin („Ebby”), aktywny alkoholik, który poprzez uczestnictwo w spotkaniach tych grup również zaprzestał picia. Łańcuszek pomocy na tym się nie zamknął. Ebby podobnie jak Rowland postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami i pomóc kolejnym osobom uzależnionym. Jedną z takich osób był jego stary kompan, alkoholik na dnie, po wielu nieudanych próbach leczenia i niemożliwości zaprzestania picia – Bill W. I rzeczywiście, w grudniu 1934 roku Bill W. sam przeżył silne doświadczenie duchowe, przestał pić i do końca swojego życia poświęcił się pomocy cierpiącym alkoholikom.

W tej pomocy Billowi pomagała żona, Lois. Wspólnie aktywnie działali w Grupie Oksfordzkiej w Nowym Jorku, gdzie wraz z charyzmatycznym pastorem Samuelem Shoemakerem i lekarzem z Towos Hospital – Wiliamem Silkworthem nieśli pomoc alkoholikom.
W 1935 roku Bill W. który był prawnikiem znalazł się na delegacji w miejscowości Akron w stanie Ohio. Zatrzymał się w hotelu Mayflower. Dowiedział się wówczas, że jego plany biznesowe się nie powiodły i w pierwszej chwili postanowił pocieszyć się, więc skierował swoje kroki do hotelowego baru.

Mayflower Hotel

Na szczęście nad Billem czuwała Siła Wyższa i zanim się napił zadzwonił do Waltera Tunksa, który był miejscowym pastorem Kościoła Episkopalnego i zapytał, czy może go skontaktować z jakimś alkoholikiem, bo rozmowa i pomoc takiej osobie jest dla niego konieczna do utrzymania własnej trzeźwości. Pastor za pośrednictwem Henrietty Seiberling skontaktował Billa z Bobem. Bob S. był znanym akrońskim chirurgiem, a Henrietta od dłuższego czasu próbowała mu niestety bezskutecznie pomóc. Dnia 12 maja 1935 r. Bill Wilson (na zdjęciu po prawej) i dr Bob Holbrook Smith (na zdjęciu po lewej) spotkali się po raz pierwszy w posiadłości Henrietty.

dr Bob (po lewej) i Bill W. (po prawej)

Bill i Bob zaczęli się ze sobą spotykać. Podobno 10 czerwca 1935 roku Bob po tym jak dzień wcześniej pił, trząsł się tak, że żeby móc przeprowadzić operację, musiał się napić. Ponoć w tym celu dostał piwo (od Billa W. właśnie) i bliżej niezidentyfikowane środki uspokajające. Od tego momentu dr Bob już więcej się nie napił i utrzymał swoją trzeźwość aż do dnia śmierci. Dzień, kiedy Bob przestał pić, czyli 10 czerwca 1935 jest uważany za dzień powstania Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Tego dnia dr Bob i Bill zrozumieli, że nikt inny nie potrafi tak bardzo zrozumieć i wesprzeć drugiego alkoholika jak inny człowiek, który boryka się z tym samym problemem.

To były tylko początki, bo jak się okazało osób w potrzebie był ogrom, tak więc w 1939 roku wydano książkę „Anonimowi Alkoholicy”, od której tytułu Wspólnota przyjęła swoją nazwę. Pod koniec 1937 roku korzystając z samopomocy trzeźwość utrzymywało 40 osób. W 1939 r. takich osób było już 100 i w tym właśnie roku opublikowano wspomnianą wcześniej książkę, która później zyskała miano Wielkiej Księgi.

W 1940 r. powstało pierwsze biuro obsługi Wspólnoty AA. Dziesięć lat później odbył się Pierwszy Międzynarodowy Kongres AA, w trakcie którego zostały przyjęte Tradycje AA, a w 1953 roku opublikowano książkę „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”.

W 1955 r na Zjeździe AA w Saint Louis Bill i pozostali weterani przekazali Wspólnocie AA zarządzanie sprawami Wspólnoty i niesieniem posłania.

16 listopada 1950 r. dr Bob zmarł. Bill W. umarł 24 stycznia 1971 r. Obydwaj przyjaciele odeszli zachowując trzeźwość.

Do Polski pierwsze informacje o ruchu AA dotarły w 1957 roku. Dość późno, bo dopiero w 1974 roku, czyli już po śmierci Billa i Boba, twórców pierwszej Wspólnoty AA, pierwsza, działająca według 12 Tradycji AA grupa w Poznaniu w Polsce usamodzielniła się przyjmując nazwę „Eleusis”. Od tego momentu zaczęły powstawać kolejne grupy w kolejnych miastach Polski i rozwijają się nadal, aż do dziś.

Czy syn alkoholika będzie alkoholikiem?

 

Wielu z nas żyjąc w rodzinie, w której pojawił się alkoholizm i wszystkie problemy związane z występowaniem tej choroby może zacząć się zastanawiać jak do tego doszło. Czy istnieją jakieś ogólne przyczyny, które powodują, że dana osoba uzależnia się. Czy gdybyśmy je znali wcześniej, moglibyśmy przewidzieć, że bliska nam osoba może wpaść w szpony tej rujnującej życie rodzinne choroby. Czy w związku z tym mogliśmy temu wszystkiemu zapobiec?

Prawda niestety jest taka, że nikt jak dotąd nie ustalił odpowiedzi na pytanie dotyczące przyczyn uzależnienia od alkoholu. Przyjmuje się, że głównymi aspektami są: czynniki społeczne, psychologiczne i duchowe, które nakładają się na podłoże biologiczne. Co to tak naprawdę oznacza? Rozłóżmy sobie to sformułowanie na czynniki pierwsze i zacznijmy na przekór – od końca. Oczywiście nikt nie jest w stanie opisać wszystkich możliwych przyczyn tego, że ludzie uzależniają się od tzw. napojów procentowych, ale można opisać przynajmniej część z nich.

Na czym polega wpływ podłoża biologicznego na powstawanie uzależnienia? Już sama nazwa pozwala nam słusznie skojarzyć, że jeśli mowa o biologii, to pewnie będzie chodziło o coś bezpośrednio związanym z funkcjonowaniem i działaniem ludzkiego organizmu. Oczywiście nie mylimy się łącząc te fakty ze sobą. A więc jak to jest?

Chodzi tu przede wszystkim o to, że w każdym wieku człowiek ma inne predyspozycje to tego aby się uzależnić. I nie mówimy tu o skomplikowanej psychologii, ale skupiamy się wyłącznie na aspektach biologicznych. Im organizm człowieka jest bardziej dojrzały – rozwinięty, a w głównej mierze chodzi nam tutaj o rozwój ośrodkowego układu nerwowego, tym dłużej będzie trwał cały proces uzależniania się. Najłatwiej będzie to wytłumaczyć na przykładzie. Jeśli osoba, która pije intensywnie jest poniżej 20 roku życia może uzależnić się już po kilku miesiącach, pomiędzy 20 a 25 rokiem życia na uzależnienie się potrzeba średnio ok. 3 – 4 lat, natomiast po przekroczeniu 25 roku życia okres uzależniania się trwa kilka, a nawet kilkanaście lat. Te dane oczywiście nie są regułą, a każda osoba może przechodzić przez to zupełnie inaczej. W tym artykule mówimy wyłącznie o średniej.

Do czynników biologicznych można również zaliczyć genetykę. Tak jak dziecko dziedziczy po rodzicach kolor oczu, włosów, kształt nosa, tak samo może odziedziczyć podłoże biochemiczne. Może – ale nie musi. Samo odziedziczenie takiego podłoża jednak nie decyduje o tym, że osoba na pewno prędzej czy później się uzależni, ale wpływa na pewne predyspozycje, na to, że organizm uzależnia się łatwiej (szybciej) niż organizm osoby, która nie odziedziczyła takich predyspozycji.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na powstawanie uzależnień jest czynnik kulturowy, czyli to jakie w naszym miejscu zamieszkania panują obyczaje i postawy społeczne wobec picia alkoholu. Na przykład w protestanckiej Europie, USA i w Islamie z racji wyznawanej religii popularna jest abstynencja alkoholowa. Niestety Polska jest krajem, który co prawda wyraża dezaprobatę dla pijaństwa, ale nadal tolerujemy picie alkoholu, który tak naprawdę towarzyszy nam niemalże wszędzie.

Z kilku badań populacyjnych wynika, że udział czynników genetycznych  w powstawaniu uzależnienia od alkoholu jest stosunkowo wysoki i wynosi ok. 40%. Środowisko rodzinne ma szczególne znaczenie, które może stworzyć korzystne warunki do prawidłowego rozwoju albo ograniczyć ryzyko uzależnienia. Rodzina może zwiększyć ryzyko patologii, stąd tak istotną rolę przypisuje się tzw. dziedziczeniu społecznemu. Ale najważniejszą rolę spełniają tu normy i zwyczaje wyniesione z domu.

Dostępność alkoholu oraz jego niska cena również maja znaczenie w przyczynach powstawania alkoholizmu. Można łatwo zauważyć, że w krajach, gdzie alkohol jest drogi i trudno dostępny pije się mniej, a tym samym mniej osób uzależnia się.

Przyczyną psychologiczną natomiast będą cechy osobowości. Na wszystkich ludzi działają pewne czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, w związku z czym różni ludzie rozwijają się emocjonalnie w różnym tempie. Czasem się tak zdarza, że mimo, że ktoś osiągnie dojrzałość fizyczną, emocjonalnie nadal jest niedojrzały. Niestety taka osoba nie ma na to wpływu. Niedojrzałość polega na trudnościach w pokonywaniu problemów i często alkohol jest stosowany, jako swego rodzaju pomoc w rozwiązywaniu trudności. Niedojrzałość jest widoczna nawet u 40 czy 50-letnich alkoholików, wspólne cechy to: mała odporność na frustrację, nadmierna zależność, trudności w wyrażaniu uczuć, poczucie izolacji, niska samoocena lub poczucie wielkości, poczucie winy itp. Alkohol stopniowo staje się źródłem wszystkich pozytywnych emocji. Według Knighta alkoholizacja jest objawową próbą rozwiązania konfliktu emocjonalnego.

Jest to jedynie kilka przykładów przyczyn uzależniania się od alkoholu. Są takie, które możemy wyeliminować albo chociaż zminimalizować, ale są również takie, na które zupełnie nie mamy wpływu. Jednak trzeba pamiętać, że każdy człowiek jest inny – wychowuje się w innej rodzinie, ma inny charakter, osobowość, inną odporność na stres, inną sytuację życiową i materialną. To, że dana osoba wychowywała się w rodzinie, w której był alkoholik czy jest niedojrzała emocjonalnie nie musi świadczyć o tym, że również zostanie alkoholikiem. I tak samo opierając się na podanych przykładach, fakt, że ktoś mieszka w kraju gdzie alkohol jest trudno dostępny i drogi nie musi wcale oznaczać, że ta osoba nie zostanie alkoholikiem. Należy pamiętać, że każda osoba sama decyduje o swoim życiu i podejmuje decyzje z nim związane, a my jeśli tylko zauważymy jakieś niepokojące objawy, które mogłyby świadczyć o tym, że picie alkoholu przestaje być tylko i wyłącznie towarzyskie powinniśmy zacząć reagować.

Alkoholizm jest chorobą, która może rozwinąć się w każdym z nas.

Podstawowym i niezaprzeczalnym warunkiem, który musi być spełniony przy jakimkolwiek uzależnieniu jest kontakt z używką, obiektem, sytuacją, od której ma nastąpić uzależnienie .
Jeśli chodzi o alkohol, kontakt taki może nastąpić w tylu różnych okolicznościach i przy tylu różnych okazjach, że śmiało można stwierdzić, że jest nieuchronny.

Alkohol towarzyszy nam już od narodzin – rodzice ”opijający” narodziny dziecka – poprzez najważniejsze zdarzenia naszego życia: chrzest, komunię, zaręczyny, ślub, aż do końca naszego życia . Ludzie pytani  o przyczyny sięgania po raz pierwszy po alkohol podają ich dziesiątki. Jest to na przykład ciekawość , chęć poczucia się dorosłym, dla odwagi, na smutek, na zdrowie, dla smaku, dla bycia zaakceptowanym, z radości, aby zaimponować rówieśnikom oraz wiele, wiele innych. Osobiście nie znam osoby, która nigdy nie doświadczyła kontaktu z  alkoholem w jakiejkolwiek postaci, czy to piwa czy wódki, nalewki,  szampana. A zatem wszyscy mamy spełniony pierwszy podstawowy warunek uzależnienia . Nie wszyscy jednak uzależniliśmy się od alkoholu. Zanim przejdę do omawiania przebiegu procesu uzależnienia, zaznaczę, że zauważyć tu trzeba, iż wymienione powody picia wynikają zazwyczaj z pozytywnej intencji. Pierwszym podstawowym mechanizmem uzależnienia jest:

System nałogowego regulowania uczuć.

To on jest odpowiedzialny za stopniowe pojawienie się i rozwijanie zależności od alkoholu. Opiera się na naturalnym mechanizmie występującym u wszystkich żywych istot, a mianowicie na chęci do przeżywania dodatniego bilansu emocjonalnego. Wszystkie nasze uczucia i emocje można skatalogować w trzech zbiorach:

  • stan cierpienia
  • stan normalny
  • stan euforii

Stanu cierpienia unika zarówno człowiek jak i każda żywa istota. Robimy wszystko , aby nie dopuścić  do uczuć związanych z takim stanem, a kiedy jednak wystąpi, podejmujemy działania, aby zmienić go przynajmniej w stan normalny. Przebywając w stanie normalnym naszych uczuć zmierzamy do polepszenia sobie nastroju i przejścia wyżej –  w uczucia kojarzone z mniejszym  lub większym stanem euforii.

System Nałogowego Regulowania Uczuć  może się uaktywnić gdy zauważymy, że „coś” poprawia nam w sposób zauważalny nasz nastrój . W rozwoju uzależnienia bardzo pomaga, jeśli używka szybko kojarzona jest z poprawą nastroju, jej działanie jest niezawodne, sprawdzone w różnych okolicznościach, a do tego jest łatwo dostępna… Alkohol spełnia wszystkie te warunki. Z czasem może być używany już nie tylko do polepszenia sobie nastroju na drodze ze stanu normalnego do euforii, ale także przejścia z cierpienia do stanu normalnego. Im częściej tak się dzieje, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia uzależnień, im częściej człowiek używa alkoholu do polepszenia sobie nastroju, tym szybciej traci kontakt z innymi , alternatywnymi źródłami  osiągania przyjemności i zadowolenia. Jego świat duchowy , środowisko społeczne , wyznawane wartości ulegają stopniowej degradacji. Z czasem alkohol staje się centralnym obiektem w życiu alkoholika.

Następuje koncentracja życia wokół alkoholu. Jest to sytuacja, kiedy człowiek uzależniony nawiązuje swoistą zażyłą relację z używką. Od tej pory będzie czynił wszystko co w jego mocy aby kontakt ten nie zerwał się . Po pierwsze dlatego, że oto odkrył wspaniały, niezawodny środek do poprawienia sobie samopoczucia, które w wyniku postępowania degradacji różnych obszarów jego funkcjonowania ustawicznie się pogarsza. Po wtóre dlatego, że zagubił drogi do innego niż alkohol radzenia sobie z przykrymi emocjami. Po trzecie, może okazać  się, że utracił już tak wiele, że wydaje mu się, że gdyby jeszcze stracił alkohol to w jego życiu pozostałaby już  tylko pustka, a przecież uczucia  pustki, osamotnienia, odrzucenia, braku celu, niezrozumienia, a przy tym poczucia winy, wyrzutów sumienia, świadomości dużych strat staramy się unikać.
Do tego dochodzą zazwyczaj fizyczne objawy odstawienia używki, nazwane objawami abstynencyjnymi. Człowiek uzależniony doskonale zdaje sobie sprawę, że te wszystkie negatywne uczucia mogą  zniknąć jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki, jeśli tylko zażyje substancję, od której nastąpiła zależność. To właśnie nazywamy uzależnieniem fizycznym. Czasami to właśnie objawy abstynencyjne lub strach przed ich wystąpieniem powodują długotrwałe zażywanie alkoholu, nazywane „ciągami alkoholowymi”.

W związku z wyżej przedstawionymi zależnościami osoba uzależniona będzie dążyła do zachowania kontaktu z alkoholem. Aby czynić to w zgodzie z sobą uruchamia kolejny psychologiczny mechanizm uzależnienia jakim jest:

System iluzji i zaprzeczeń

Nie dopuszcza on do ujrzenia ogromu zniszczeń jakie powoduje alkohol. System iluzji i zaprzeczeń jest związany ze zmianą postawy człowieka wobec alkoholu. Alkohol zostaje bardzo pozytywnie, dodatnio i wysoko oceniany. Zgodnie z rezultatem przyjęcia takiej postawy, czyli względnie trwałego układu przekonań, emocji i uczuć oraz  zachowań jednostki w odniesieniu do danego obiektu, alkoholik nie dopuści do utraty alkoholu. Niemniej jednak, często w sytuacji gdy jest trzeźwy, różni ludzie konfrontują go ze skutkiem jego picia w taki sposób, że nie jest mu łatwo im zaprzeczać lub minimalizować. Wtedy uznaje fakt, że owszem, jego wina, ale jednocześnie oddala od siebie odpowiedzialność, stwierdzając np. „jakoś tak wyszło”, „sam nie wiem co mnie podkusiło, „coś we mnie wstąpiło”, „napiłem się , chociaż tak naprawdę nie chciałem”. Zrzuca w ten sposób winę na jakieś niezależne czynniki, a nawet piętnuje tę część siebie, która zgodziła się na picie. Następuje…

…Rozdzielenie „Ja”…

…alkoholika, na część, która uświadamia sobie skutki picia i część, która jest odpowiedzialna za picie. W ten sposób człowiek uzależniony uzyskuje drugie skuteczne alibi, które stosuje nawet wobec siebie. Taki zabieg jeszcze bardziej wzmacnia bezpieczeństwo przyjętej pozytywnej postawy wobec alkoholu. W wyniku obrania takiego stanowiska i przywiązania go z działaniem alkoholu, którego nadużywa występuje szereg negatywnych zmian w życiu osoby uzależnionej , ale również w życiu osób z jej najbliższego otoczenia , co jeszcze bardziej podnosi toksyczność  alkoholizmu.

 

www.nowy-dzien.pl

Dlaczego alkoholikowi tak trudno jest przestać pić?

Człowiekowi uzależnionemu jest bardzo ciężko podjąć terapię. Bardzo często dochodzi do tego dopiero wtedy, kiedy alkoholik nie ma już innego wyjścia, kiedy leczenie staje się koniecznością. Zwykło się mówić, że alkoholik musi „osiągnąć dno”. Ale jak można rozpoznać to „dno”, skoro dla różnych ludzi ma różne oblicze i poziom? Rodziny uzależnionych często podejmują próby zmuszenia alkoholika do podjęcia terapii. Alkoholik broni się przed tym, co jest wynikiem postawy i Jego sposobu myślenia spowodowanego chorobą alkoholową, który to sposób myślenia w trakcie leczenia w specjalistycznej placówce ulega diametralnej zmianie. Na początku tej drogi alkoholicy są tak dumni z tego, że zdecydowali się na leczenie, że snują swój własny obraz przebiegu procesu leczenia. Obraz ten jest bardzo mocno dopasowany do postawy alkoholika sprzed okresu rozpoczęcia leczenia i wynika z szeregu fałszywych przekonań, które zakładają, że:

wystarczy przestać pić

Alkoholicy na początku często mylą utrzymywanie abstynencji z leczeniem uzależnienia . Twierdzą np., że „alkoholik to taki człowiek, który ma ciągle alkohol we krwi”. Tymczasem utrzymywanie abstynencji to dopiero początek drogi. Trzeźwość to zasadniczy warunek, aby w ogóle podjąć leczenie, ale abstynencja to nie wszystko. Jeśli nie pijesz to co robisz w zamian? Trzeba nauczyć się radzić sobie z nawrotami choroby.

można się wyleczyć szybko i bez wysiłku

Uzależnienie trwające całymi latami wyrabia całe mnóstwo nawyków. Picie kojarzy się z osobami, przedmiotami, miejscami, sytuacjami , które mogą stać się wyzwalaczami nawrotu do picia, a alkoholik nauczył się załatwiać swoje problemy emocjonalne poprzez picie .

– na „odwyku” oduczą od picia

Dla niewtajemniczonych, leczenie odwykowe kojarzy się z metodami, które przypominają odstraszanie . Naprawdę jednak jest to żmudna praca polegająca przede wszystkim na zdobywaniu nowej wiedzy. Poza tym picia nie można się oduczyć, tak samo jak nie zapomina się jazdy na rowerze. Raz nabyta umiejętność pozostaje , choć w ukryciu – na całe życie . Dlatego tak ważne jest podjęcie leczenia nabycie nowych umiejętności – życia w trzeźwości.

-„zróbcie coś ze mną!”

Alkoholicy czy ich bliscy są przekonani, że wystarczy znaleźć się w rękach specjalistów i posłusznie wykonywać ich zalecenia ,żeby uruchomić proces powrotu do zdrowia . Myśląc w ten sposób pozbywają się tez odpowiedzialności za swoje leczenie . Jeśli alkoholik się napije, wówczas mówi, że to terapia jest do niczego . Pozostawia to bardzo szeroką furtkę do powrotu do ponownego picia .

po leczeniu nie będzie się chciało pić

Złudzenie, że alkoholika po leczeniu przestanie ciągnąć do wódki jest dość powszechne, tyle że całkowicie nierealistyczne. Ludzie uzależnieni pozostający w trzeźwości przez kilka lat wiedzą, że pić się chce. Terapia ma jednak uzbroić alkoholika w metody radzenia sobie z takimi pokusami .

po leczeniu będę pił normalnie jak inni

Alkoholik bardzo długo nie może uznać tego, że w sposób trwały utracił kontrolę nad wypijanym alkoholem i nie ma możliwości powrotu do picia kontrolowanego.

– po leczeniu wszystko ułoży się dobrze

Terapia zakłada utrzymanie abstynencji . Abstynencja pozwala z kolei dostrzec to wszystko, czego alkoholik nie chciał zobaczyć przez czasem nawet kilka lat. Dopiero wtedy widzi ile problemów go otacza. Sama terapia nie rozwiązuje wszystkich spraw i nie rozgrzesza za przewinienia, czego oczekuje niestety większość pacjentów, ale dzięki terapii można dostrzec problemy, które realnie zawsze istniały i można zacząć również z nimi sobie radzić.

-dalej poradzę sobie sam

Alkoholik jest przekonany o swojej mocy. Wydaje mu się że jeśli nawet zaczął się leczyć, to teraz poradzi sobie ze wszystkim. Często niestety dopiero po zapiciu zaczyna rozumieć, że jednak nie poradzi sobie sam.

-wrócę do leczenia, kiedy coś będzie nie tak

Tego typu pogląd wyznają prawie wszyscy pacjenci na początku terapii. Jednak choroba alkoholowa jest postępująca i następnym razem może okazać się, że jest już za późno na podjęcie leczenia . Poza tym, choroba alkoholowa jest podstępna i przebiegła i polega właśnie na tym, że zwykle człowiek nie zauważa, że owo „coś” już się dzieje.

Takie fałszywe obrazy bardzo często pojawiają się w głowie alkoholików, jednak jeśli uzależniony kontynuuje terapię we współpracy ze specjalistą, wówczas ma szanse nauczyć się właściwego sposobu myślenia i radzenia sobie z chorobą.

http://www.nowy-dzien.pl

Co zrobić, żeby alkoholik zaczął się leczyć?

W poprzednim wpisie przytoczyliśmy ogólne zasady przygotowania interwencji. Jednak aby metoda była skuteczna, musi ona prowadzić do konfrontacji grupy bliskich alkoholikowi osób z faktami dotyczącymi Jego picia. W tym celu na podstawie wytycznych przytoczonych w poprzednim artykule przygotowujemy się do spotkania, na którym fakty te zostaną przedstawione, a które ma na celu w ostateczności podjęcie przez alkoholika leczenia.

Przechodząc do tematu…

O czym mówimy na sesji interwencyjnej:

  • O tym, że zależy nam na osobie uzależnionej
  • O incydentach i faktach związanych z piciem
  • O tym, gdzie i kiedy ma on udać się o pomoc.

ZALEŻY NAM NA TOBIE….

Zanim zaczniemy wymieniać fakty związane z piciem alkoholika staramy się powiedzieć mu coś miłego i serdecznego, coś co jesteśmy w stanie w takiej sytuacji powiedzieć, ale nigdy nie uciekamy się do oszustw lub kłamstwa. Nie mówimy o uczuciach, których tak naprawdę nie ma. Ale jest to niezwykle ważne, żeby uzależniony wiedział, że nie chcemy go tylko i wyłącznie atakować. Można powiedzieć coś takiego:

Wojtku, wciąż Cię kocham i naprawdę, bardzo mi na Tobie zależy. Właśnie dlatego zdecydowałam się przeprowadzić tą rozmowę i powiedzieć Ci jak wygląda ostatnio nasze życie.

Mirku, może w naszym małżeństwie ostatnio nie układało się najlepiej, dużo złego się działo, ale nadal chcę walczyć o nas i nie chcę rozstania. Ciągle wierzę, że mamy szansę stworzyć jeszcze normalną rodzinę. Dlatego chcę Ci dziś bez złości i krzyków powiedzieć co robisz i jak zachowujesz się po wypiciu alkoholu, bo wierzę, że nadal jeszcze można to zmienić.

Piotrku, już nie raz myślałam o tym, żeby od Ciebie odejść. Widzę jednak, że dla naszych dzieci bardzo wiele znaczysz i kiedy nie pijesz potrafisz być naprawdę wspaniałym tatą. Bardzo to doceniam i widzę, że jesteś dobrym człowiekiem. Tak dalej nie możemy żyć. Chcę Ci uświadomić jak wygląda nasze życie i chcę Cię przekonać, że zmiana jest konieczna, dlatego usiądź i posłuchaj mnie.

Krzyśku, doceniam Twój wkład w naszą firmę. Jesteś świetnym fachowcem. Nie chciałbym Cię z nikim zamienić, ale dłużej tak być nie może. Chodzi o Twoje picie i w związku z tym o to co się dzieje w pracy.

Tato, bardzo Cię kocham i chciałabym, żeby między nami było tak jak kiedyś. Pamiętam, jak byłam mała i byliśmy razem w Wesołym Miasteczku. Bawiliśmy się razem, śmialiśmy się, wygłupialiśmy. Chciałabym, żeby znowu tak było. Dlatego muszę Ci powiedzieć jak jest teraz.

I tak dalej…

Ta atmosfera miłości i życzliwości nie może być jedynie wstępem do sesji interwencyjnej. Musi towarzyszyć jej podczas całego spotkania, od samego początku do końca.

PRZEDSTAWIENIE FAKTÓW:

W trakcie sesji interwencyjnej mimo, że jest to bardzo trudne, bo żyjąc w otoczeniu osoby uzależnionej od alkoholu czasem ciężko jest zapanować nad emocjami staramy się postawić mocną granicę pomiędzy tym co alkoholik zrobił, a jakim jest człowiekiem. Dlatego nie mówimy o tym jakie miał intencje pijąc, ale tylko o tym co zrobił będąc pijany. Robimy tak przede wszystkim dlatego, że o intencjach można dyskutować, a poza tym intencji nie jesteśmy w stanie określić ze 100% pewnością. Fakty, to coś odnośnie czego nie ma żadnych wątpliwości. Nie sposób się z nimi spierać, bo albo coś się zdarzyło, albo nie. Również alkoholik nie ma wyjścia i nie może wejść z nami w dyskusję, a w interwencji chodzi o to, żeby uzależniony nas wysłuchał, a nie żeby prowadzić dyskusję. Dlatego, jeśli próbuje przerywać cały czas w sesji interwencyjnej nalegamy: Proszę, wysłuchaj nas do końca.

Co mamy na myśli mówiąc, że wspominamy tylko o faktach (przykłady):

W ostatnim tygodniu tylko w niedzielę byłeś trzeźwy. W pozostałe dni zawsze wieczorem jak wracałeś z pracy czuć było od Ciebie alkohol.

W ciągu ostatniego roku wiele razy przychodziłeś do nas spać. Mówiłeś, że pokłóciliście się z żoną. Zawsze byłeś pijany, raz zdarzyło Ci się, że zgubiłeś portfel z pieniędzmi i dokumentami.

Kilka miesięcy temu przyznałeś, że przepiłeś pieniądze, które miały iść na spłatę raty kredytu. Bałeś się reakcji żony, więc Ci pożyczyłem. Do tej pory nie oddałeś, chociaż miałeś oddać za dwa miesiące. Co najmniej raz w tygodniu dzwonisz do mnie pijany.

Kiedy zajmowałaś się naszym synkiem zostawiłaś go w huśtawce bez opieki, bo wyszłaś się napić drinka. Dziecko zostało całkowicie samo, choć powinnaś przy nim być.

Co najmniej dwa razy w tygodniu wracasz pijana z imprezy. Hałasujesz wtedy, czasem śpiewasz, budzisz wszystkich w domu. Idziesz wtedy spać w ubraniu. Rano w całym pokoju cuchnie alkoholem tak mocno, że nie da się wejść.

Podczas Twojego ostatniego wyjazdu służbowego byłeś tak pijany, że nie pojawiłeś się na spotkaniu z klientem. Firma musiała opłacić koszty detoksu, za który została obciążona przez placówkę medyczną. Kosztowało nas to utratę dobrego kontrahenta.

W tamtą środę jak wracałem z kolegami ze szkoły widzieliśmy Cię jak szedłeś pijany. Wykrzykiwałeś coś, bełkotałeś. Moi koledzy się śmiali. Było mi strasznie wstyd.

Przygotowując taką interwencję nie tylko zastanawiamy się o czym i w jaki sposób chcemy powiedzieć, ale również spisujemy to wszystko na kartce. Taki opis musi być konkretny i rzeczowy. Unikamy zwrotów typu oczywiście, jak zwykle, twoim zwyczajem, itd. Unikamy nadmiernego mówienia o sobie, staramy się, aby główną przekaz stanowiły informacje dotyczące faktów z picia alkoholika.
Po napisaniu takiej listy odczytujemy ją na spotkaniu osób przygotowujących interwencję z alkoholikiem. Taki system ma kilka plusów. Po pierwsze nie wdajemy się w niepotrzebne dyskusje. Po drugie sesja interwencyjna bywa stresująca, a sporządzenie i odczytanie listy pozwala trzymać nasze emocje na wodzy, mamy mniejszą pokusę zrobienia kolejnej awantury, wybuchu złości albo żalu. Po trzecie nie zapomnimy przypadkiem o faktach o których chcieliśmy wspomnieć.

ZWRÓCENIE UWAGI NA POTRZEBĘ PODJĘCIA LECZENIA:

Tutaj również należy się przygotować. Nie tylko zorientować się w tym jakie są możliwości leczenia, gdzie znajduje się ośrodek, co należy spełnić, aby alkoholik został do niego przyjęty, ale również dobrze jest dowiedzieć się, czy w danej placówce znajdują się wolne miejsca. Jak już zbierzemy wszystkie te informacje w naszej rozmowie z alkoholikiem podajemy konkretny termin kiedy ma się do takiego ośrodka udać, gdzie on jest, itd. Dobrze jest zaoferować mu, że nie zostawimy go w tym trudnym czasie samego – Jeśli chcesz pójdę tam z Tobą.

Bardzo ważne jest, aby przygotowana przez nas oferta leczenia była konkretnie przygotowana – np. Jutro o 17:00 umówiłam Cię na spotkanie w ośrodku na którym będziesz mógł porozmawiać w terapeutą. Pomogę Ci się spakować i zawiozę Cię tam.

Trzeba pamiętać, że alkoholizm jest chorobą, która powoduje wstyd. Dlatego dobrze rozglądnąć się za miejscem, które zapewnia anonimowość, a nawet znajduje się dalej od miejsca zamieszkania.

W sesji interwencyjnej należy mocno trzymać się zasady „kuj żelazo, póki gorące”. Nie odkładajmy wizyty w ośrodku na później. Pamiętajmy też, aby interwencję przygotować porządnie, na spokojnie, nie organizować spotkania dopóki sami się do niego nie przygotujemy.

Na zakończenie takiej sesji, jeśli czujemy taką potrzebę można dodać ultimatum. Żona może powiedzieć, że wyprowadzi się z domu jeśli alkoholik nie podejmie leczenia, rodzice mogą odmówić dalszej pomocy, szef może powiedzieć, że da wypowiedzenie umowy. Postawienie ultimatum nie jest koniecznością, ale jeśli ktoś czuje, że musi to zrobić, powinien o tym wspomnieć, pod dwoma warunkami:

  • Ultimatum jest prawdziwe, tzn. żona naprawdę chce się wyprowadzić jeśli alkoholik nie podejmie leczenia
  • Ultimatum jest realne, tzn. żona ma gdzie się wyprowadzić.

Jeśli warunki te nie zostaną spełnione, wówczas uzależniony od razu będzie wiedział, że takie ultimatum mu nie zagraża, gdyż nie zostanie spełnione.

Dodatkowe rady

  • Alkoholik musi być trzeźwy podczas sesji interwencyjnej, żeby przedstawiane mu fakty miały szansę do niego dotrzeć
  • Miejsce – w miarę neutralne, takie w którym nie ma małych dzieci, spokojne, aby nic i nikt nie mógł zakłócić przebiegu interwencji
  • Próby – przed przeprowadzeniem interwencji w obecności alkoholika najlepiej jest spotkać się dwa lub trzy z osobami, które będą brały udział w sesji interwencyjnej i spróbować przeprowadzić interwencję „na sucho”, uwzględnić uwagi innych osób na temat tego co każdy z uczestników powiedział, nanieść poprawki. Jedna z osób może również udawać alkoholika, żeby podczas prób przygotować się przynajmniej na część reakcji (np. płacz, złość) i odpowiedzi (np. wyrażanie pretensji, wyśmiewanie, obiecywanie poprawy) z Jego strony.

Jeśli bliscy nie czują się na siłach aby przygotować interwencję, można zgłosić się do specjalisty o pomoc. Osoba, która zna tą metodę chętnie pomoże przygotować sesję interwencyjną wobec alkoholika.

W ramach podsumowania warto wspomnieć, że bardzo często podczas przygotowywania interwencji bliski uzależnionego sami zaczynają się zmieniać, zmienia się ich podejście, sposób w jaki rozmawiają z uzależnionym, pozycja ciała, itp. W wyniku tych przemian alkoholik sam zgłasza się na leczenie jeszcze przed przeprowadzeniem sesji interwencyjnej. To tylko pokazuje jak ważną i skuteczną metodą jest metoda interwencji.

www.nowy-dzien.pl